Szukaj

A A A

Informacje prasowe

  

Stale nierdzewni

"Stale, Metale & Nowe Technologie" - 9-10/2008


O rynku stali nierdzewnych w Polsce, sukcesach w branży, inwestycjach i żużlu z Maciejem Wierzbowskim, dyrektorem handlowym Nova Trading, rozmawia Ewa Siuda.

 

Trochę historii


Maciej Wierzbowski: Nova Trading jest firmą prywatną, która w tym roku obchodziła 18-lecie istnienia, założyło ją w 1990 roku dwóch kolegów ze szkolnej ławy: Tadeusz Pająk i Piotr Orłowski. Zakładając firmę, nie dysponowali żadnym kapitałem. Firma zajmowała się na początku głównie handlem. Był to okres burzliwych transformacji w Polsce, ogólnego rozprzężenia - mnóstwo firm miało bardzo duże problemy – jedne starały się pozbyć zapasów, inne poszukiwały materiałów. Mała, obrotna firma była wówczas w stanie zaistnieć. W bardzo krótkim czasie – już po dwóch latach istnienia – Nova Trading zaczęła się specjalizować w stali nierdzewnej, zaś po dziesięciu - była wiodącym jej dostawcą na rynku polskim. Z czasem doszły jeszcze produkty aluminiowe.

Nova Trading jest jedynym na naszym rynku dużym dystrybutorem, będącym firmą polską. Pozostałe albo rozpoczęły działalność jako firmy zagraniczne, albo zostały sprzedane zagranicznym inwestorom. Jest także dystrybutorem niezależnym, niezwiązanym z żadną z hut, nieograniczonym ich polityką. Jako pierwsza firma prywatna w sektorze dystrybutorów stali w Polsce otrzymała ISO.

 

O firmie i branży


W 2005 roku Nova Trading zadebiutowała w rankingu Rzeczpospolitej, a w 2006 na liście Polityki. W roku 2008 zajęli Państwo 406  miejsce na „Liście 500” (Rzeczpospolita) oraz 320 pozycję na „Liście 500 największych polskich firm” (Polityka). Nova Trading jest też wysoko notowana m. in. przez Forbesa oraz Polską Unię Dystrybutorów Stali. Czym są dla Państwa te wyróżnienia?

M. W.: Myślę, że one mają duże znaczenie zwłaszcza dla właścicieli. Ta firma jest owocem ich życia, budowali ją od zera i dzięki temu są w jakiś sposób spełnieni. Dla osób zatrudnionych  jest to również na pewno duża satysfakcja – że pracują w dobrej firmie, o której się mówi, którą można się pochwalić. Dodaje to energii do działania, pewności siebie. Handlowcy, jadąc do klientów, nie mają się czego wstydzić – to na pewno ma też wpływ na rozmowy przez nich prowadzone.

Ile osób obecnie zatrudnia firma?
M. W.: Około 220 osób.

Jak ma się rynek stali nierdzewnych w Polsce? Z jakimi zagrożeniami spotyka się ta branża i z jakimi problemami boryka się Państwa firma?

M. W.: Jestem znany z kontrowersyjnych wypowiedzi na temat rynku stali nierdzewnych, zwłaszcza w kwestiach, które się ostatnio na nim dzieją – chodzi mianowicie o tzw. cła antydumpingowe. Ostatnie trzy lata są latami bardzo burzliwymi na rynku stali nierdzewnych. Rok 2006 rozpoczął się od bardzo silnej tendencji wzrostowej, zwłaszcza na rynku niklu, ten wzrost był kontynuowany do roku 2007 (z poziomu kilkunastu tysięcy dolarów za tonę niklu ceny wzrosły do ponad 50 tysięcy w przeciągu 1,5 roku). Taki wzrost nie jest niczym naturalnym, z czym branża mogłaby sobie poradzić. Mnóstwo firm (np. z branży stoczniowej) zawierało kilkuletnie kontrakty i przy takim wzroście cen materiału, którego nie można było przewidzieć, produkcja stawała się nierentowna. Trzeba było albo je zerwać i płacić kary, albo realizować je na dużej stracie. W tym momencie huty europejskie stanęły przed faktem szybko rosnącego popytu (klienci woleli kupić materiał szybciej, w obliczu rosnących cen niklu, a co za tym idzie – dodatków stopowych), zakupy zaczęły się kumulować, a huty przestały nadążać z dostarczaniem materiału. Doprowadziło to do braku poszczególnych asortymentów w ofercie hut. Dodatkowo zdarzyła się powódź we Francji, przez którą stanął jeden zakład, był strajk w Acerinoxie w Hiszpanii i pożar w zakładach ThyssenKruppa. To wszystko doprowadziło do wielkich braków materiału na rynku europejskim.

Wówczas dystrybutorzy europejscy zaczęli kupować materiał u dostawców azjatyckich na znacznie większą skalę niż dotychczas. Tak naprawdę dostawcy azjatyccy ratowali rynek europejski – brakowało materiałów, były opóźnienia. Nova Trading była w stanie wówczas szybko reagować, ściągać materiały również z Azji; nasi klienci mieli się nierzadko lepiej niż klienci hut.

To trwało jeszcze przez rok 2007 i pod koniec roku został złożony wniosek o postępowanie antydumpingowe wobec dostawców z Chin, Tajwanu i Korei. W moim mniemaniu był to szczyt hipokryzji, ponieważ przez lata, dopóki np. w Chinach nie powstało więcej zakładów, to europejscy dostawcy sprzedawali stal nierdzewną do Chin i wiadomo było, że poziom cen na rynku chińskim był zdecydowanie niższy niż na rynku europejskim – czyli mieliśmy do czynienia z klasyczną definicją dumpingu. Natomiast w przypadku sprzedaży z Chin do Europy mamy sytuację odwrotną: ceny uzyskiwane przez Chińczyków w Europie są wyższe niż te, które oni uzyskują na rynku krajowym – więc nie ma dumpingu i jest to twierdzenie niewłaściwe. Natomiast wnioskodawcy powołali się na przepis dopuszczający takie procedury także w przypadku, gdy producenci europejscy doznają znacznego uszczerbku w swoich udziałach rynkowych – tak rzeczywiście było, dostawcy azjatyccy zwiększyli swój udział w dostawach do Europy. Ale działo się to w sytuacji, gdy producenci europejscy nie byli w stanie wyprodukować tyle, by zaspokoić potrzeby rynku europejskiego.

To postępowanie trwa, podjęła je Komisja Europejska. I kolejny paradoks: informacja o tym, czy i jakie cło będzie nałożone, pojawi się na początku listopada, ale obowiązywać będzie już od sierpnia. Nie wiadomo, czy cło zostanie w ogóle nałożone, ale w tej sytuacji chyba mało kto będzie ryzykował zakupy materiałów z tych trzech krajów na sierpień, wrzesień i październik.

Takie działanie na dłuższą metę jest zgubne. Obserwuję sytuację, gdy dla wielu klientów stal nierdzewna staje się zbyt droga, po latach przekonywania wracają do stali ocynkowanej, która jest zdecydowanie tańsza, ale jej odporność na korozję jest o wiele niższa. Wysokie ceny są zabójcze dla stali nierdzewnej, ograniczają jej rozwój jako produktu szeroko stosowanego. To jest – uważam – główne zagrożenie, którego być może wyraźnie nie widać, bo wydaje się, że zagrożeniem jest import z Chin (a przecież ta stal jest minimalnie tańsza i ryzykuje się niepewność dostawy, utrudnione procedury reklamacji stąd jakaś promocja cenowa jest konieczna).

Jest jeszcze inne zagrożenie, jeśli chodzi o przemysł polski. Wiadomo, że Polska jest obecnie warsztatem dla Europy, to w Polsce w dużej mierze są zakłady produkujące podzespoły czy kompletne urządzenia dla firm z Niemiec, Francji, krajów Europy Zachodniej. Jeżeli stal nierdzewna w Polsce i w całej Unii Europejskiej będzie znacząco droższa niż w Chinach, produkcja będzie przenoszona do Chin i nie będzie pracy dla firm w Polsce. Ograniczenie konkurencji cenowej dla stali nierdzewnej na rynku polskim i europejskim doprowadzi do tego, że zniszczymy u siebie również przemysł wykorzystujący stal nierdzewną.

 

Specjalizują się Państwo w stali nierdzewnej, a od kilku lat także w aluminium. Skąd pomysł na rozszerzenie oferty w tym kierunku?

M. W.: Były dwa główne powody. Po pierwsze: bardzo wielu klientów używa jednego i drugiego, sami zwracali się do nas z pytaniem, czy nie moglibyśmy dostarczać również aluminium. Po drugie: stal nierdzewna jest materiałem delikatnym i wrażliwym na zanieczyszczenia. Staramy się nie dopuścić do tego, by ten drogi materiał ucierpiał (wiadomo, że w magazynie ze stalą nierdzewną nie można przechowywać jednocześnie stali czarnej, może dojść wówczas do tzw. korozji obcej). Tej wady nie ma aluminium, można je przechowywać w tym samym pomieszczeniu, w którym jest stal nierdzewna.

 

Czy są dziedziny, w których aluminium jest w stanie sprawdzić się lepiej niż stal nierdzewna?

M. W.: Tak, na przykład odbłyśniki lamp w sufitach podwieszanych produkuje się z cienkiej blachy aluminiowej, są lekkie i dobrze się je poleruje. W konstrukcji szkieletu okien plastikowych jest też dużo aluminium.

 

Jakie branże są głównymi odbiorcami Państwa produktów i usług?

M. W.: Mnóstwo jest branż używających stali nierdzewnej: spożywcze (np. przetwórstwo mięsne, mleczne), branża architektoniczna, przemysł motoryzacyjny, telekomunikacyjny itd.

 

Gdzie są głównie eksportowane produkty Państwa firmy?

M. W.: Od wielu lat eksportujemy do krajów byłego Związku Radzieckiego (Ukraina, Białoruś, Litwa, Łotwa, trochę do Rosji, a od niedawna do Niemiec, Czech, Austrii i Szwajcarii.
 W tym roku działamy bardziej energicznie; oprócz biura w Hamburgu mamy także biuro w Pradze, a od lipca również w Szwajcarii.

 

Na jakich targach i innych branżowych imprezach są Państwo obecni?

M. W.: Od kilku lat wystawiamy się na Metalforum, które odbywa się w Poznaniu w ramach  czerwcowych targów „Innowacje – Technologie – Maszyny”. Targi te stopniowo stają się naszą imprezą branżową – skupiają coraz więcej firm oferujących stal nierdzewną, towarzyszą im  bezpłatne seminaria mające na celu popularyzację tego materiału, wiedzy na temat jego obróbki itp.

 

Centrum Serwisowe


Kiedy powstało Centrum Serwisowe? Jakie usługi świadczy Centrum swoim klientom i odbiorcom?

M. W.: Trudno powiedzieć, w którym momencie powstało Centrum Serwisowe, bo tak naprawdę ono się powoli budowało. Centrum Serwisowym nie jest tylko to, co stoi tu, w Toruniu; są to wszystkie usługi, które świadczy firma jako całość. Być może powstało w Sosnowcu w 2000 roku, gdy postawiono tam pierwszą maszynę i zdecydowaliśmy się rozszerzyć zakres działalności także o produkcję (nie tylko sprzedaż, dystrybucję).
 Szlifujemy i polerujemy rury, pręty, profile i płaskowniki, foliujemy blachę, tniemy zwoje na arkusze, taśmy i formatki, szczotkujemy i szlifujemy arkusze blach.

 

Podkreślają Państwo bogate wyposażenie maszynowe Centrum, między innymi w lutym tego roku została tu uruchomiona linia do cięcia zwojów na taśmy (slitter). Proszę wymienić inne najistotniejsze maszyny pracujące w Centrum Serwisowym. Jakie kolejne inwestycje planuje firma?

M. W.: Nasze Centrum Serwisowe to: linia do cięcia zwojów na arkusze, slitter (do cięcia na taśmy), maszyna do szlifowania i szczotkowania arkuszy, maszyny do szlifowania i polerowania rur (od pierwszej z nich zaczęła się u nas obróbka stali nierdzewnych; wcześniej mieliśmy tylko foliowanie, cięcie etc.), maszyna do szlifowania profili (w oddziale w Sosnowcu nasi pracownicy udoskonalili tę maszynę i przystosowali ją do polerowania).
 Planowanych inwestycji jest dużo, nie wiemy jeszcze, które będą zrealizowane i w jakiej kolejności. Na pewno chcemy rozszerzyć nasze możliwości szlifowania blach o maszynę do szlifowania blach w zwojach, planujemy także maszyny do cięcia blach grubych.

 

Co świadczy o wyjątkowości Centrum Serwisowego Nova Trading (zarówno na skalę polską, jak i europejską)?

M. W.: Jest to jedno z najnowocześniejszych centrów serwisowych w Europie. W odróżnieniu od wielu zakładanych np. przez huty w Polsce mamy nowe maszyny, które w momencie zakupu były najnowszymi modelami oferowanymi przez producentów; to jest nasza przewaga nad innymi centrami. Jeśli chodzi o przewagę nad firmami w Polsce posiadającymi podobne urządzenia – my jesteśmy niezależnym dystrybutorem, współpracującym z wieloma hutami i jesteśmy w stanie posiłkować się dostawami z różnych źródeł, dając klientowi tym samym gwarancję bezpieczeństwa. Jesteśmy też w stanie zadbać o jakość materiałów – znając większość hut, wiemy, jakie materiały wychodzą im lepiej, a jakie gorzej.

 

Stale nierdzewne


Instytuty, z którymi mieliśmy przyjemność ostatnio rozmawiać, sygnalizowały problem z produkcją aluminium pierwotnego w Polsce. Natomiast coraz więcej podmiotów zajmuje się odzyskiem metali (dodajmy, że Nova Trading założyła także spółkę Nicrometal skupującą złom). Jak to jest z recyklingiem aluminium i stali nierdzewnej? Czy po przetworzeniu są w stanie zachować większość swoich właściwości?

M. W.: Stal nierdzewną da się w stu procentach zastosować ponownie; zarówno stal nierdzewna, jak i aluminium są materiałami bardzo ekologicznymi. Również ze względu na ceny łatwo jest skłonić firmy, by zbierały i sprzedawały odpady, wióry oraz niepotrzebne urządzenia ze stali nierdzewnej. Cena jest tu decydującym czynnikiem i bardzo dobrze motywuje. Takie odpady są używane w hutach. Sądzę, że ok. 70-80% produkcji jest produkcją ze złomu; pozostała część to materiały pierwotne.

 

By stal nierdzewna zachowała swoje własności, trzeba spełnić określone warunki, między innymi właściwie dobrać narzędzia i gatunek stali. Bardzo ważne jest fachowe doradztwo. Czy doradzają Państwo swoim klientom w wyborze gatunku stali do konkretnych zastosowań?

M. W.: I tak, i nie. Na proste pytania odpowiadamy, natomiast jeśli klient ma na przykład roztwór pięciu różnych kwasów w różnych stężeniach i temperaturach, takie pytanie przekazujemy do hut, które mają całe sztaby badawcze zajmujące się takimi rzeczami i odpowiedzi hut przekazujemy klientowi. Dużo podstawowej wiedzy posiadają nasi handlowcy – jeśli klient prosi nas o jakieś informacje, to oczywiście ich udzielamy. Pracownicy Działu Jakości także proponują na przykład środki do ochrony materiału.

 

W jednym z wywiadów mówił Pan o praktykach hut, które oferują znane od lat gatunki stali nierdzewnej z myślą o ich nowym zastosowaniu i nadają im nowe nazwy, promując w ten sposób „nowości na rynku”. A jak jest z faktycznie nowymi gatunkami stali nierdzewnych? Czy dużo się ich pojawia? Jakie nowości może Pan wymienić?

M. W.: Niewiele całkowicie nowych gatunków pojawiło się na rynku przez ostatnich parę lat. Bardzo często zdarzają się modyfikacje istniejących gatunków, pozwalające uzyskać nieco inne parametry i zastosowania. Nowe są na pewno stale duplex, mające znacznie lepsze właściwości od gatunków obecnie stosowanych. Pozwalają na produkowanie znacznie odchudzonych konstrukcji, mają bardzo dobre właściwości mechaniczne. Póki co te stale nie są zbyt powszechnie promowane, a szkoda.

 

 

A po godzinach...


Nova Trading sponsoruje kluby sportowe, np. toruński żużel. Wspierali także Państwo wyprawę Toruńskiego Stowarzyszenia Żeglarzy Morskich, a od kilku lat firma jest Mecenasem  Międzynarodowego Letniego Festiwalu "Toruń - Muzyka i Architektura". Co kieruje takimi wyborami?

M. W.: Sponsorowanie różnych imprez i inicjatyw jest całkowicie domeną właścicieli. Robią to z różnych powodów, najczęściej z odruchu serca. Jeśli chodzi o żużel – Toruń żużlem stoi i wiele osób się nim interesuje, sam też jestem fanem żużla i gdy tylko mogę, chodzę na zawody. Nie inaczej jest z właścicielami Nova Trading. Dodatkową zaletą jest fakt, że żużel w Polsce reprezentuje wysoki, światowy poziom i mamy tu przyjemność oglądania na torze mistrzów i wicemistrzów świata.
Tych aktywności charytatywnych jest znacznie więcej…

 

Czego życzyłaby sobie firma Nova Trading na następne lata swojej działalności?
M. W.: Trochę przewrotnie życzyłbym sobie, żeby była wolna konkurencja na rynku stali nierdzewnych – bo jestem przekonany, że w takich warunkach sobie poradzimy. Żeby nie było nieczystych zagrań, ograniczających dostęp do pewnych kierunków. Chciałbym, żeby gospodarka w Polsce dobrze się rozwijała – wówczas będzie zapotrzebowanie również na stale nierdzewne.

 

Dziękuję za rozmowę.

Ewa Siuda