Nova Trading

Nowa Stal nr 4 - sierpień 2015; wywiad z Prezesami Nova Trading S.A.

Menu

Nowa Stal nr 4 - sierpień 2015; wywiad z Prezesami Nova Trading S.A.

"Mamy jeszcze wiele do zrobienia"  - fragmenty wywiadu z Prezesami Nova Trading

 

O tym, jak sprzedawali stal nierdzewną przeznaczoną do budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu, dlaczego warto szanować pracowników, a także o satysfakcji, jaką daje prowadzenie biznesu opowiadają Piotr Paweł Orłowski oraz Tadeusz Pająk, prezesi spółki Nova Trading.

 

Podczas spotkania zorganizowanego z okazji 25-lecia firmy, które odbyło się pod koniec maja tego roku w Jaworznie, w pewnym momencie wyświetlono na telebimie archiwalne, czarno-białe zdjęcie. Widać na nim grupę dzieci przystępujących do pierwszej komunii. W grupie tej stoją dwaj chłopcy, którzy – jak się okaże – za kilkanaście lat zostaną biznesowymi partnerami. Zdaje się, że od początku byli Panowie na siebie skazani…

Tadeusz Pająk: Znamy się tak długo i tak dobrze, że właściwie nic w naszych relacjach nie może już nas zaskoczyć. Wspomniana przez Pana komunia miała miejsce w 1972 r. Jako dzieci mieszkaliśmy w Toruniu na terenie jednej parafii. Zarówno w szkole podstawowej, jak i średniej byliśmy w tej samej klasie. Jedynym okresem, w którym nasze drogi się na chwilę rozeszły były studia. Piotr ukończył filozofię i teologię na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Ja natomiast ekonomię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

 

Jak wyglądały początki Panów zawodowej współpracy?

(...)

T.P.: W czasie, gdy zaczynaliśmy działalność główną bazą zaopatrzenia w towar były duże państwowe firmy, które wyprzedawały niepotrzebne im zapasy materiałowe. Dla przykładu, na potrzeby budowy (finalnie niedokończonej) elektrowni atomowej w Żarnowcu sprowadzono z ZSRR setki ton stali nierdzewnej. Na początku lat 90. XX w. cały ten towar leżał i marnował się. W pewnym momencie ktoś rozsądny zdecydował, że należy go sprzedać. W ten sposób znaleźliśmy znakomite źródło zaopatrzenia. Odbiorców szukaliśmy wertując książki telefoniczne i wydzwaniając po całej Polsce do firm, które według nas mogły potrzebować stali nierdzewnych. 

Zapasy materiałowe zgromadzone przez rodzime przedsiębiorstwa państwowe były na tyle duże, że przez prawie dwa lata funkcjonowania w ogóle nie korzystaliśmy z bezpośrednich dostaw od producentów nierdzewki.   

 

A który z producentów był pierwszy?

P.P.O.: Outokumpu. Powód, dla którego go wybraliśmy był prosty. W owym czasie obowiązywała umowa podpisana jeszcze przez premiera Piotra Jaroszewicza (szef rządu PRL w latach 1970 – 1980 – red.). Znosiła ona opłaty celne w handlu z wybranymi krajami, w tym z Finlandią, gdzie swoją siedzibę ma Outokumpu. Dzięki temu sprowadzana stamtąd stal nierdzewna była bardziej konkurencyjna niż np. towar kupowany w Niemczech czy Francji.

(...)

 

Przez lata nie tylko Panowie nabierali doświadczenia, ale i konkurenci, którzy wyrastali w okolicy. Dziś Toruń to prawdziwe zagłębie polskiej branży stali nierdzewnych. Jak panowie wyjaśnią ten fenomen?

T.P.: Tym, że się tu urodziliśmy... Wiele bowiem spółek zajmujących się dystrybucją stali nierdzewnych, które powstały w Toruniu oraz okolicy założonych zostało przez naszych znajomych lub byłych pracowników. Staliśmy się kuźnią kadr dla branży.

(...)

P.P.O.: Byliśmy drugą firmą w kraju, która profesjonalnie zajęła się handlem stalami nierdzewnymi (pierwszą była Investa). Naszym śladem szli inni. Dostrzegali oni, że tego typu działalność przynosi zyski. Taka jest cała tajemnica powstania toruńskiego zagłębia nierdzewnego.    

(...)

Czasem, szczególnie w okresie kryzysu, właścicielom firm trudno oprzeć się tendencji polegającej na wyciskaniu z pracowników jak najwięcej, jak najniższym kosztem.

T.P.: Nie zgadzam się z tego typu podejściem. Okres dekoniunktury jest czymś naturalnym i trzeba sobie umieć z nim poradzić, znaleźć rozwiązania odpowiednie do nowej sytuacji. Niekoniecznie musi się to jednak wiązać z wykorzystywaniem pracowników. Nas przynajmniej kryzys do tego nie motywował.

 

Tym bardziej, że w czasie ostatniego globalnego spowolnienia gospodarczego spółce Nova Trading udało się zwiększyć sprzedaż, szczególnie zagraniczną.

T.P.: To prawda. Strategię rozwoju eksportu realizujemy z sukcesem mniej więcej od 2006 r. Obecnie daje on już jedną trzecią łącznych przychodów spółki, a jego znaczenie będzie rosło.

 

Na jakim etapie rozwoju, Panów zdaniem, znajduje się polski sektor stali nierdzewnych?

T.P.: Jeżeli chodzi o dynamikę, jest to etap szczytowy. Weźmy chociażby centra serwisowe. Zainstalowane w nich moce są w stanie pokryć całe krajowe zapotrzebowanie. Nie ma biznesowego uzasadnienia, aby na rynku inwestowały nowe podmioty, szczególnie jeżeli ich dotychczasowa sprzedaż stała na niewielkim poziomie, czyli poniżej 15 – 20 tys. ton wyrobów płaskich rocznie.

 

P.P.O.: Gdy rozpoczynaliśmy naszą działalność zużycie stali nierdzewnych w Polsce wynosiło ok. 15 tys. ton rocznie. Dziś jest to już ponad 300 tys. ton. Wielkość ta już raczej dynamicznie nie będzie rosła. Trudno sobie wyobrazić, aby nasz kraj osiągnął milion ton rocznego zużycia stali nierdzewnych.
(...)

 

Opisując firmę Nova Trading trudno nie używać sformułowania „naj”. Jest to największy gracz w swojej branży, jedno z najnowocześniejszych centrów serwisowych stali nierdzewnych i aluminium w regionie itd. Czy dla Panów bycie „naj” ma znaczenie?

T.P.: Nie jest to naszym priorytetem. Nie staramy się zwiększać wielkości sprzedaży dla samego bicia kolejnych rekordów. Najważniejsze jest, aby wypracowany wynik finansowy pozwalał na inwestycje i dalszy rozwój oraz uwiarygadniał nas w oczach partnerów biznesowych, w tym banków, które ów rozwój finansują.

P.P.O.: To, co robimy staramy się wykonywać jak najbardziej rzetelnie. Chcemy świadczyć możliwie najlepszy serwis dla klienta. A że przy okazji jesteśmy najwięksi? Cóż, to efekt ciężkiej pracy, ale na pewno nie nasz cel.

(...)

 

Jaka jest obecnie Panów rola w firmie? Zajmujecie się jeszcze bieżącym zarządzaniem?

P.P.O.: Do pracy przychodzimy codziennie i raczej nikomu to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. Podwładni wiele spraw chcą z nami konsultować.

T.P.: We wszystkich kluczowych kwestiach, jak np. finansowanie działalności, inwestycje, zakupy, sprzedaż, produkcja, to wciąż my podejmujemy decyzje. Na pewno nie przyszedł jeszcze czas, abyśmy jedynie odcinali kupony i skupili się na roli doradczej.

P.P.O.: Dzięki temu, że jesteśmy zaangażowani w bieżące funkcjonowanie firmy możemy też szybko docenić i wynagrodzić osiągnięcia pracowników. Czasami po prostu podziękować za to, że u nas pracują.

(...)

 

Czy wyobrażają sobie Panowie, że oddają bieżące zarządzanie firmą wynajętym menedżerom?

P.P.O.: Chyba jeszcze nie w tym momencie. Co prawda syn Tadeusza pracuje w firmie już od kilku lat i pewnie przyjdzie moment na sukcesję, ale na razie o tym nie myślimy.  

T.P.: Wciąż odczuwamy satysfakcję z tego, co robimy i to nas pociąga. (...)

 

 

Rozmawiał: Andrzej Michalski-Stępkowski, Nowa Stal

Sierpień 2015

Powered by VOBACOM
do góry