Nova Trading

Wirtualny Nowy Przemysł - styczeń 2016; wywiad z Prezesem Piotrem P. Orłowskim

Menu

Wirtualny Nowy Przemysł - styczeń 2016; wywiad z Prezesem Piotrem P. Orłowskim

"Cła antydumpingowe nie pomogły stalom nierdzewnym" - wywiad z Prezesem Piotrem Pawłem Orłowskim

Jak ocenia Pan ubiegły rok?

– Sytuacja jest bardziej skomplikowana niż by wskazywały dane statystyczne. W ubiegłym roku mieliśmy sporo zawirowań. W marcu wprowadzono cła antydumpingowe, które miały pomóc producentom europejskim lepiej odnaleźć się na rynku i podnieść ceny, na czym zależało szczególnie hutom. W grudniu 2014 większość podmiotów przestała kupować w Azji i cała Europa liczyła na to, że po wprowadzeniu ceł antydumpingowych sytuacja diametralnie się polepszy. Niestety, ceny nadal spadały. Po półrocznym okresie próbnym pojawiła się decyzja o przedłużeniu ceł na 5 lat, przy pewnych obniżkach wysokości stawek dla poszczególnych podmiotów.

Nie spowodowało to zmiany sytuacji europejskich producentów, którzy ten rok generalnie zamykają raczej ze stratami. Widać to już w raportach poszczególnych hut za trzy kwartały 2015r.

Spadek rentowności produkcji to większy problem, niż zmniejszenie wolumenów. Dla końcowych odbiorców sytuacja jest bardzo dobra, bo mają dostęp do taniego materiału, więc nie ma spadku popytu. W ubiegłym roku sprzedaliśmy tonażowo tyle samo, co w roku 2014, który uznawaliśmy za bardzo dobry.

Z czego wynika porażka ceł antydumpingowych?

– Z pewnej niekonsekwencji unijnej administracji. Cła dotyczyły tylko producentów chińskich i niektórych tajwańskich. W to miejsce pojawiły się tanie materiały z Indii, Korei, Turcji, Wietnamu i innych krajów Azji. Tani materiał nadal więc stanowił konkurencję dla europejskich hut. Moim zdaniem należało wprowadzić cło na wszystkie produkty spoza Unii Europejskiej. Karanie indywidualne dotyczące nie tylko krajów, ale nawet poszczególnych hut nie sprawdza się.

Do tych zawirowań  dochodzi niski poziom cen niklu na giełdzie – w ubiegłym roku z poziomu 15 tys. cena spadła poniżej 9 tys. za tonę. To poziom tragiczny dla producentów niklu i hut. Cena finalna stali nierdzewnych składa się z dwóch czynników – ceny bazowej ustalanej przez hutę i dodatków stopowych, wynikających z poziomu cen niklu na giełdzie w Londynie. Spadek cen niklu ma ogromy wpływ na obniżenie finalnej ceny stali nierdzewnych.

Jak widzi Pan perspektywy na kolejne miesiące?

– Nie należy tragizować – popyt jest na dobrym poziomie i są próby korekty cen w górę, choć na razie z niewielkim skutkiem. Dziś nikt nie odważy się powiedzieć jaki będzie rok 2016. Na początku roku 2015 wydawało się, że będzie to bardzo dobry rok, biorąc pod uwagę wprowadzenie ceł antydumpingowych, natomiast sytuacja rynkowa rozwijała się w myśl zupełnie innego scenariusza. Nikt nie przewidział takiego spadku cen.

Rynek jest w tej chwili bardzo nieprzewidywalny. Plusem jest właściwy poziom popytu, przynajmniej przez nas odczuwalny. Dla nas od strony wolumenowej, jak powiedziałem wcześniej, ubiegły rok był bardzo dobry.

Jak bardzo?

– Wielkość sprzedaży jest taka sama jak rok wcześniej, około 70 tys. ton, natomiast absolutnie nie można postawić znaku równości od strony wyniku finansowego. W przeciwieństwie do hut nie mamy strat, wynik jest dodatni, ale biorąc pod uwagę dynamikę uzyskaną między rokiem 2014 a 2015 jest on słaby.

Jakie zamierzenia na 2016? Jak poprawić pozycję w tej trudnej sytuacji?

– Od kilku lat dywersyfikujemy sprzedaż, zwracając się w stronę eksportu do Europy, a także poza kontynent. W tej chwili wielkość naszej sprzedaży eksportowej to ponad 30 proc. To jedna z dróg, druga to zwiększenie, unowocześnienie, modernizacja naszego parku maszynowego. To daje większe możliwości przetwarzania, a w trudnym okresie najtrudniej sprzedać materiał nieprzetworzony. Dorzucenie konkretnej wartości dodanej zwiększa możliwość znalezienia nabywcy. Wielu klientów zachowało jednak tradycyjny sposób obróbki materiału i są w stanie przyjmować tzw. standardy – blachy w najbardziej typowych wymiarach kupując je w dużych ilościach.

Czy dostawcy z Azji mogą być problemem dla rynku?

– Dostawcy z Azji nie sprzedają tu swoich wyrobów bezpośrednio, a raczej szukają pośredników, centrów serwisowych. Z dwudziestopięcioletnim stażem i pozycją najsilniejszego dystrybutora stali nierdzewnych w Polsce jesteśmy dla nich partnerami. Większość firm obecnych na rynku korzysta z azjatyckich dostawców, zwykle mamy kontakty z kilkoma producentami. Na razie nie widzę sygnałów, zapowiadających pojawienie się na rynku nowych dostawców, ale nie możemy tego wykluczyć.

Niektórzy odbiorcy akceptują tylko i wyłącznie materiał z Europy, nawet jeżeli jest droższy, inni odwrotnie – chcą tylko stali nierdzewnych z Azji, a są też tacy, dla których nie stanowi to większej różnicy.

Stawiamy przede wszystkim na jakość i dla nas to, a nie cena czy kraj pochodzenia jest podstawowym warunkiem nawiązania współpracy. Z drugiej strony do niektórych zastosowań lepszy jest materiał europejski, a do innych azjatycki.

Planujecie w tym roku większe inwestycje?

– Mamy kilka planów bardzo konkretnych, ale nie chciałbym na tym etapie, jeszcze ich zdradzać. Planowane działania będą rozłożone na kilka lat.

Artykuł dostępny na portalu wnp.pl.
Rozmowę przeprowadził Piotr Myszor.

Powered by VOBACOM
to top