Menu

Nowa Stal - luty 2013

W tym roku poprawimy rentowność

Pomaga nam sprzedaż zagraniczna. W 2012 r. stanowiła ona już niemal jedną trzecią łącznych przychodów – mówi Tadeusz Pająk, współwłaściciel spółki Nova Trading, największego centrum serwisowego stali nierdzewnych i aluminium w Polsce. 

Jakim wynikiem Państwa spółka zakończyła rok 2012?
Znacząco, bo o 12 proc., zwiększyliśmy wielkość sprzedaży. Wyniosła ona 54,7 tys. ton, co dało 610,7 mln zł przychodów. Wynik ten był lepszy od zakładanego. Stało się tak głównie z dwóch powodów. Po pierwsze, efekty przyniosła nasza elastyczność. Podczas gdy większość dystrybutorów, szczególnie tych powiązanych z producentami, radykalnie obniżała wielkość stanów magazynowych, my utrzymywaliśmy zapasy na stałym poziomie. Pod koniec roku wynosiły one 11 tys. ton. Dlatego byliśmy w stanie na bieżąco obsługiwać klientów, którzy mieli problemy z dostępnością towaru u innych dostawców. 
Po drugie, nasza sprzedaż wzrosła, gdyż uruchomiliśmy nową linię CTL do cięcia blach. Umożliwia ona obróbkę materiału o grubości od 1 do 10 mm. To była spora inwestycja, ale opłacało się ją przeprowadzić. Wyraźnie brakowało nam bowiem mocy przetwórczych. Dotychczasowa linia była bardzo obłożona, poza tym nie mogliśmy na niej ciąć blach o grubszych wymiarach.  

Część ekspertów przekonuje, że koniunktura w polskiej branży stali nierdzewnych i aluminium utrzymuje się na stabilnym poziomie, gdyż firmy mocno zwiększają eksport. Jak pod tym względem wygląda sytuacja Nova Trading?
Sprzedaż zagraniczna z pewnością nam pomaga. W 2012 r. stanowiła ona już 27 proc. łącznych przychodów. Dla porównania, w 2007 r. było to zaledwie 9 proc. Rozwój eksportu to jeden z elementów naszej strategii. Ma on zrównoważyć wahania koniunktury na rynku wewnętrznym. 
W 2012 r. wyraźnie zwiększyliśmy sprzedaż do Czech i na Słowację. To nasz duży sukces. Skala obrotów osiągniętych na tamtejszych rynkach sprawiła, iż zdecydowaliśmy się na uruchomienie biura handlowego w Pradze. 
Poza tym jesteśmy obecni na rynkach wschodnich oraz w Europie Zachodniej i Skandynawii. Potrafimy konkurować np. z dostawcami niemieckimi, głównie dzięki elastyczności jeżeli chodzi o terminy dostaw, a także gotowości do realizacji niestandardowych zmówień. 

Wiele firm z branży mimo że zwiększa sprzedaż, narzeka na jej rentowność. Z czego to wynika?
Przez większość 2012 r. ceny stali nierdzewnych spadały, co miało negatywny wpływ nie tylko na wyniki hut, ale też dystrybutorów i przetwórców. Poza tym sytuacja na rynku sprawia, że zaostrza się konkurencja. Wszystko to w konsekwencji prowadzi do obniżki marż.
Także my jesteśmy umiarkowanie zadowoleni z poziomu rentowności, jaki osiągnęliśmy w 2012 r. Udało się nam wypracować dodatni wynik netto, ale niższy niż rok wcześniej. 

Jak pod tym względem może wyglądać rok 2013?
Wiele wskazuje, że lepiej niż lata poprzednie. Według prognoz analityków, zarówno ceny bazowe stali nierdzewnych, jak i dodatków stopowych do ich produkcji, będą rosły co najmniej do czerwca 2013 r. To pozytywnie wpłynie na wyniki całej branży. 

Pod warunkiem, że utrzyma się popyt…
O to jestem spokojny. W Polsce zużycie stali nierdzewnych w przeliczeniu na jednego mieszkańca wciąż jest dużo niższe niż w krajach Europy Zachodniej. To pozwala sądzić, że będzie ono rosło. Poza tym nie przewiduję, aby groziło nam jakieś szczególne załamanie koniunktury. Szczęśliwie znajdujemy się w innej sytuacji niż takie kraje, jak Włochy czy Hiszpania, gdzie rynek faktycznie pogrążony jest w kryzysie.  

Rozmawiał: Andrzej Michalski-Stępkowski

Powered by VOBACOM
do góry