Szukaj

A A A

Informacje prasowe

Stale nierdzewne: koniec z drożyzną?
"Jesteśmy chyba w najtrudniejszym momencie, by mówić o tym, jak będą się kształtować ceny stali nierdzewnych w najbliższych miesiącach. Ale sądzę, że raczej będą spadać, bo mają z czego."

 2007-09-21, Polska Unia Dystrybutorów Stali, www.puds.pl

Rozmowa z Piotrem Pawłem Orłowskim, prezesem zarządu Nova Trading S.A.

W branży stali węglowych panuje świetna koniunktura. Tymczasem na rynku stali nierdzewnych przeżywamy głębokie załamanie. Czyżby ten popularny materiał zaczął „wychodzić" z mody?

Wzrost konsumpcji stali nierdzewnych na świecie w minionych kilkunastu latach był najwyższy wśród wszystkich metali, wynosząc średnio rocznie ponad 6 proc. Zapotrzebowanie na inne metale rosło średnio tylko 3 proc. rocznie. Zgodnie z najnowszymi prognozami te tendencje nie zmienią się w najbliższych 10 latach. 

 

Ceny stali nierdzewnych spadły jednak w minionych dwóch miesiącach już o ponad 40 proc. Co się wydarzyło?

Wzrost popytu finalnych odbiorców jest obecnie faktycznie słabszy niż w 2006 roku. Wynika to z tego, że ceny najbardziej typowego gatunku stali nierdzewnych (1.4301) osiągnęły na koniec II kwartału b.r. rekordowo wysoki poziom około 4,50 euro za kilogram - wobec zaledwie 1,80 euro za kilogram 18 miesięcy wcześniej. W końcu klienci „zastrajkowali" wstrzymując się od zakupów.

 

Co poprzedziło tak drastyczny wzrost cen stali nierdzewnych?

Przez cały 2006 rok europejskie huty nie nadążały za rosnącym popytem na stal nierdzewną, wydłużając terminy dostaw nawet do 4-6 miesięcy, no i podnosząc oczywiście ceny bazowe. Jednocześnie na skutek zwiększonego popytu hut na nikiel i ograniczonej jego podaży, bardzo silnie rosły ceny niklu na giełdzie LME - z ok. 12 tys. USD za tonę w grudniu 2005 do rekordowych 53 tys. USD za tonę w czerwcu 2007.

Jeszcze w I kwartale b.r. na rynku występował niedobór materiałów, więc dystrybutorzy i centra serwisowe budowali jak największe zapasy, bo spodziewali się dalszego wzrostu cen. Firmy handlowe z Europy lokowały zamówienia w Azji na niespotykaną wcześniej skalę.

W pewnym momencie okazało się jednak, że zamiast niedoboru pojawiła się ogromna nadwyżka stali nierdzewnej na rynku! I mimo rosnących jeszcze cen niklu, dystrybutorzy wstrzymali podwyżki cen i zaczęli upłynniać stany magazynowe.  W efekcie spadły zamówienia do hut, a huty z kolei zmniejszyły zakupy niklu. I tak w ciągu dwóch miesięcy cena niklu spadła o ponad połowę do ok. 25 tys. USD za tonę!

 

Jak to wpłynęło na ceny stali nierdzewnych na rynku?

W Europie wybuchła dosłownie panika. Zarówno huty, jak i dystrybutorzy zaczęli „nerwowo" obniżać ceny, zdecydowanie poniżej kosztów produkcji, względnie kosztów zakupu. Nagle wszyscy próbowali sprzedać to, co zgromadzili w poprzednich miesiącach. Obniżka cen wzmocniła tylko „strajk klientów", którzy widząc spadające ceny niklu na giełdzie LME, zaczęli wstrzymywać się od zakupów, oczekując dalszych obniżek w kolejnych tygodniach i miesiącach.

W efekcie nawet w Niemczech, uchodzących za jeden z najdroższych rynków w Europie, można dziś kupić blachę 1.4301 w cenie poniżej 3 euro/kg. Chociaż jak przyznają dystrybutorzy, często ich cena zakupu przekracza 3,50 euro.

 

Co w tej sytuacji zrobiła Nova Trading SA, od lat niekwestionowany lider na rynku w Polsce?

My nie widzieliśmy potrzeby do tak „nerwowych" reakcji. Z większym umiarem dokonywaliśmy zakupów w poprzednich miesiącach i nie mieliśmy nadmiernych stanów magazynowych. Oczywiście zaczęliśmy obniżać ceny, ale nie do poziomu, kiedy sprzedaż powoduje straty - tak jak to robiła większość naszych konkurentów. Z naszego punktu widzenia, panika, która ogarnęła większość rynku, była zupełnie niepotrzebna! Przecież popyt ze strony klientów finalnych pozostawał na stabilnym wysokim poziomie, a produkcja wyrobów ze stali nierdzewnych nie zmalała!

 

Skoro nie najniższymi cenami, to czym Nova Trading SA przyciąga klientów?

Naszą reputację budowaliśmy przez ponad 17 lat. Nasze ceny są atrakcyjne, ale oferujemy klientom znacznie więcej - solidność obsługi i bardzo wysoką jakość materiałów. Nasze centrum serwisowe - pierwsze w tej części Europy - wyposażone jest w najnowocześniejsze urządzenia do cięcia i szlifowania blach oraz rur i profili. Nie są to wysłużone na Zachodzie maszyny, jakie instalują często w Polsce zachodnie koncerny. My nigdy nie oszczędzaliśmy na jakości! Certyfikat ISO zdobyliśmy już 10 lat temu, jako pierwsi w branży.

 

W Polsce Nova Trading SA stawia czoła światowym potentatom w dystrybucji stali nierdzewnych. Jaki macie na to sposób?

Mamy niewątpliwie najsilniejszy „sales team" w kraju - 50 handlowców, często od kilkunastu lat pracujących w naszej firmie, świetnie rozumiejących klientów, specyfikę branży i produktu. To gwarantuje profesjonalizm obsługi klienta, ale też i pewność ustaleń. Tego nie może nikt inny zaoferować!

Poza tym postrzegamy siebie niemal jako „firmę logistyczną" - przejmujemy na siebie składowanie materiałów i zapewniamy naszym klientom dostawy w trybie z dnia na dzień prosto na produkcję. Zarówno dla zamówień kilku ton jak i kilkuset kilogramów. Ponad 40 samochodów dostawczych codziennie dociera niemal w każde miejsce, gdzie wykorzystywana jest stal nierdzewna w Polsce.

 

Jak Pana zdaniem będą się kształtować ceny stali nierdzewnych w najbliższych miesiącach?

Ha, medal należy się temu, kto to wie! Jesteśmy chyba w najtrudniejszym momencie, by o tym mówić. Ale sądzę, że ceny raczej będą spadać, bo mają z czego.

 

Zdradzi Pan plany na przyszłość?

Od kilku lat silnie rozwijamy eksport! I to już nie tylko na Wschód, do Rosji, Białorusi, na Litwę, Łotwę czy Estonią, gdzie sprzedajemy już od ponad 7 lat, ale i do Europy Zachodniej m.in. do Niemiec, Austrii, Wielkiej Brytanii. W ubiegłym roku do samych tylko Niemiec sprzedaliśmy kilka tysięcy ton blach! Eksport stanowi około 10 proc. naszej sprzedaży.

Ku naszemu zaskoczeniu z reguły jesteśmy w stanie zaoferować nie tylko krótsze terminy dostaw do Niemiec, ale także wyższą jakość blach i lepszy standard pakowania materiałów niż praktykowane przez lokalne centra serwisowe. Okazuje się, że standardy stosowane przez nas w Polsce z reguły przewyższają standardy europejskie!

 

A co z kolejnymi inwestycjami w maszyny i urządzenia?

Po zakupach 4 linii do szlifowania i polerowania produktów długich oraz urządzeń do szlifowania i cięcia blach, zdecydowaliśmy się zainwestować w niszowy, ale bardzo interesujący segment - produkcję taśm nierdzewnych. W przyszłym miesiącu rozpoczynamy instalację tzw. slittera, czyli urządzenia do cięcia wzdłużnego taśm. Tu nie będziemy pionierami, jednak nasze urządzenie będzie najnowocześniejszym w Polsce i w tej części Europy. Dzięki temu będziemy w stanie zapewnić klientom w regionie wyższy standard jakości taśm niż ten, do którego byli przyzwyczajeni. No i tradycyjnie, postaramy się oferować znacznie krótsze terminy realizacji zamówień.

 

Coraz więcej firm dywersyfikuje swoją działalność. Tymczasem Nova Trading SA kojarzona jest ciągle tylko ze stalą nierdzewną.

Faktycznie tak jest! Ale nie poprzestaliśmy na stalach nierdzewnych. Szukaliśmy rozwiązań  komplementarnych, by bardziej kompleksowo móc obsługiwać naszych klientów. I tak już 7 lat temu założyliśmy spółkę Nicrometal, specjalizującą się w skupie złomu ze stali nierdzewnej i aluminium. Dziś jest to jeden z największych podmiotów na tym rynku. Natomiast od 4 lat dystrybuujemy jako NT także aluminium! W ubiegłym roku sprzedaliśmy kilka tysięcy ton aluminium, co stawia nas w czołówce dystrybutorów! Sporo inwestujemy też w tym obszarze - za 2-3 miesiące będziemy oferować formatki oraz taśmy aluminiowe! To będzie duże wydarzenie na tym rynku!

Nova Trading SA to już dawno nie tylko stal nierdzewna.

 

Może Pan zdradzić, jakie wyniki osiągnęła Nova Trading po ośmiu miesiącach tego roku i jakie prognozujecie na koniec roku?

Obroty i zysk są porównywalne z wynikami z tego samego okresu poprzedniego roku. Po półroczu były lepsze, ale miesiące wakacyjne były słabsze niż zazwyczaj. Okres od września do grudnia był dla nas zawsze bardzo dobry, więc liczę, że na koniec roku osiągniemy wynik porównywalny z 2006 rokiem lub niewiele mniejszy.

 

Dziękuję za rozmowę.
Jacek Szczepanik